Zakopane wita i krótki bieg przy ujemnej temperaturze 11 stycznia 2019

Zakopane ferie 2019.

Urlop z rodzinką.

Pierwszy dzień prawie cały stracony na dostaniu się do Zakopanego.

Podróż zaczynamy od pobudki o 5:00, aby zdążyć na pociąg 6:55 do Krakowa. W trakcie podróży okazuje się jednak ze kilka stacji przed pierwszą przesiadką mamy już opóźnienie(w sumie 30 minut) a to nie dobrze gdyż z dworca głównego mamy 5 minut i przesiadkę na koleje małopolskie a później aż 23 minuty na następny już na dworcu Kraków Płaszowie. Na „szczęście” pociąg kolei małopolskich też miał opóźnienie więc zdarzyliśmy. Niestety konduktor przewozów regionalnych u którego kupiliśmy bilety nie zgłosił na dyspozytorni że jedziemy do Zakopanego i mamy przesiadkę kilkuminutową na dworcu głównym w Krakowie i następnie na stacji Kraków Płaszów. W pociągu kolei Małopolskich zgłosiliśmy ze za 10 minut mamy planowany odjazd z stacji Kraków Płaszów konduktor kolei Małopolskich zadzwonił do dyspozytora i poinformował go o tych opóźnieniach tak abyśmy zdążyli się przesiąść na stacji Kraków Płaszów z wygody tego pociągu nie mogliśmy skorzystać z uwagi na tylko 2 stacje. Pociąg do Zakopanego czekał na stacji jak podjeżdżaliśmy niestety z walizkami i wózkiem na tej stacji jest porażka są schody na peron ale bez wjazdu dla wózków i windy. W momencie jak przechodziliśmy na peron 3 pod torami i wychodziliśmy z niego, na schodach zauważyliśmy pociąg do zakopanego który miał czekać ale pojechał. Pomijając fakt tych wszystkich opóźnień jakby na stacji Kraków Płaszów było jakieś przejście wykluczające wspinaczkę po schodach z bagażami i wózkiem to by nam się udało. Po fakcie okazało się ze jest jakaś kładka otwierana ale niestety nie wiedzieliśmy o tym a przy takim pośpiechu to nawet nie widać jej. Złość niesamowita że z pod nosa pociąg uciekł nie z naszej winy ale to też przez konduktora przewozów regionalnych ze nie poinformował nikogo (w tamtym roku inny konduktor poinformował) i nam się udało. W kasie dowiadujemy się że następny pociąg jedzie za 4 godziny, plus taki że na tym samym bilecie mogliśmy jechać ale takie długie oczekiwanie z 2 małych dzieci było głownie dla nich męczące. Czas jakoś leciał ale kolejne rozczarowanie to że nie pojedziemy bezpośrednio pociągiem do Zakopanego ale najpierw z dworca Kraków Płaszów autokarem do Kalwarii Zebrzydowskiej a dopiero tam na pociąg. Godzinna podróż autokarem do Kalwarii Zebrzydowskiej dość szybko zleciała a dzieci przespały drogę. Kolejne porażka to brak wjazdu dla wózków tylko schody i dźwiganie wszystkich bagaży, ale zdążyliśmy mimo to na pociąg i prawie końcowy etap podróży. W pociągu wygodniej i ciepło odświeżony oraz nowszy pociąg przewozów regionalnych. Zakopane przywitało nas ok 16:50 (a nie tak jak planowaliśmy ok 12:10) dworcem który znany jest każdemu kto tu był, czas się tu zatrzymał na szczęście w zimie jest piękny bo przykryty śniegiem ale w lecie trochę „straszy”. Po opuszczeniu pociągu udaliśmy się na dworzec autobusowy. O 17:05 mieliśmy autobus linii 14 niestety się spóźnił ale z uwagi na warunki i na bieżąco odśnieżane drogi to normalne w paru miejscach autobus miał ciasno (wąska droga koło Harendy i spory ruch powoduje opóźnienia) ale kierowca dał radę dojechaliśmy na miejsce czyli na przystanek Harenda, stamtąd ok 200 metrów do naszego miejsca noclegowego U Magdy dzielnica Guty. Po całym dniu podróży która na szczęście przebiegła bezpiecznie postanowiłem pobiegać i udało się ok 7 km przy -8°C i innym powietrzu było przyjemnością na która miałem jeszcze siłę.

Drugi dzień sobota.

Poranna pobudka, śniadanie i już wsiadamy do busa w stronę Zakopanego. Niedaleko Krupówek wysiadamy i przesiadka dzieci na 2 sanki. Kierunek Lodowy Labirynt ok 1,5 km na sankach i jesteśmy na miejscu przed czasem tzn 5 minut do otwarcia, bilet rodzinny dla 5 osób za 54 zł. I można wchodzić do środka ściany wysokie tak że i ja(prawie 2 metry wzrostu) mogłem poczuć się jak w labiryncie. Trochę czasu poświęciliśmy na znalezienie wyjścia(miejsce obserwacyjne) ale po kilkudziesięciu minutach udało się, a dzieci zmęczone. Powrót do domu dzieci na sankach przez Krupówki, następnie kierunek dworzec autobusowy. Potem autobus w kierunku domu na który nie czekaliśmy długo a to dobrze bo dzieci wymęczone i głodne. W domku podgrzaliśmy rosół na rozgrzanie. Mi udało się również pobiegać wieczorem jednak tego dnia temperatura to już w granicach -3°C dystans ok 7 km. Syn na wieczór dostał gorączki na szczęście udało się jej pozbyć dzięki przygotowaniu żony na tą możliwość.

Trzeci dzień Niedziela. 

Do południa śniadanie i obiadek a później na wyciągu Harenda umówiliśmy się ze znajomymi tak aby dzieci pojeździły razem. Dwójka dzieci wyszalała się ale niestety młodszy syn zaś dostał gorączki więc musieliśmy wracać do domku. Zadecydowaliśmy i w końcu postanowiliśmy się zacząć pakować tak aby zdążyć na pociąg o 18:31 do Krakowa.

Powrót

Troszkę się zmienił mieliśmy jechać 14 stycznia rano pociągiem ale z uwagi na gorączkę syna wybraliśmy pociąg w dniu wcześniejszym czyli 13 stycznia o godzinie 18:31 kolejami małopolskimi. Warto wybrać koleje małopolskie w porównaniu z przewozami regionalnymi zapłaciliśmy w sumie ok 6 zł drożej a komfort jest, czysto, wi-fi i gniazdka do ładowania napięciem 230V z którego korzystałem pisząc większość tego tekstu. Zgłosiliśmy również iż mamy ok 12 minut i przesiadkę na nie lubianej przez nas stacji Kraków Płaszów. Maszynista, kierownik pociągu, konduktorzy byli mili i pomocni ale to koleje małopolskie które polecam. Zabezpieczyliśmy wózek i bagaże na czas podróży, a w tym czasie pani kierownik poinformowała nas o tym że na dworcu Kraków Płaszów będzie czekała dyspozytorka i otwarta dla nas bramka przy torach tak abyśmy zdążyli na peron. Podczas podróży dzieci spały na zmianę a czas zleciał dość szybko. Parę minut przed 22:04 byliśmy na stacji Kraków Płaszów, gdzie bez problemu dostaliśmy na peron (Wszystko zgodnie z zasadami BHP, informacje o bezpiecznym przejściu na peron również otrzymaliśmy) czekaliśmy ok 10 minut. Na stacji podszedł do nas młody człowiek, powiedział że to on kierował pociągiem z Zakopanego w ramach praktyk aby wyjeździć godziny podobno aż 1100 godzin trzeba mieć żeby podejść do bardzo trudnego egzaminu. Wsiedliśmy razem do pociągu a następnie wysiedliśmy na dworcu Kraków Główny. Tam również około 10 minut aby przesiąść się w pierwszym etapie mieliśmy jechać z peronu 3 bo tak się wyświetlało na planszy(super bo nie trzeba się przemieszczać) lecz po chwili zmiana i szybko na peron 5 dobrze ze wjazdy dla wózków są i windy. Młody maszynista pomógł przy walizce i przy wsiadaniu do ostatniego w tym dniu pociągu a nawet nie wiem jak miał na imię. Podróż do Chrzanowa przebiegła nawet szybko bo około 1 godziny, deszcz który padał w Krakowie towarzyszył nam aż pod same drzwi klatki naszego bloku. I było by w porządku gdyby na zewnątrz nie było śniegu czyli lodowiska które powstało wszędzie podczas opadów. O 23:40 jeszcze w niedzielę byliśmy już w domu i po bezpiecznej podróży – koniec.

English: Zakopane holidays 2019.

Holiday with my family.

The first day almost all was lost to getting to Zakopane.

We start the journey from 5:00 am to get on the train at 6:55 to Krakow. During the trip, however, it turns out that several stations before the first change we have a delay (30 minutes in total) and this is not good because from the main station we have 5 minutes and change to the Małopolska railways and then as many as 23 minutes to the next at the Krakow Płaszów station. For the „luck”, the train of the Małopolska railway also had a delay so we did. Unfortunately, the conductor of the regional transport with whom we bought the tickets did not report to the dispatcher that we are going to Zakopane and we have a change of a few minutes at the main railway station in Krakow and then at the Kraków Płaszów station. On the Małopolska train we reported that in 10 minutes we planned departure from the Krakow Płaszów station, the Małopolska railway conductor called the dispatcher and informed him about these delays so that we could change at the Krakow Płaszów station from the convenience of this train we could not take advantage of only 2 stations . The train to Zakopane was waiting at the station as we rode unfortunately with suitcases and a trolley at this station there is a failure, there are stairs to the platform but no entry for prams or elevators. The moment we passed to platform 3 under the tracks and we left it, we noticed on the stairs a train to buried which he had to wait but went. Apart from the fact of all these delays, as if at the Kraków Płaszów station there was a passage excluding climbing the stairs with luggage and a trolley, we would succeed. After the fact, it turned out that there is some open footbridge, but unfortunately we did not know about it and with such a rush it even can not be seen. The anger is amazing that the under the nose of the train escaped not our fault but it also by the conductor of regional transport did not inform anyone (in that year another conductor informed) and we succeeded. At the checkout we find out that the next train goes in 4 hours, plus that we could go on the same ticket but such a long wait from 2 small children was mainly exhausting for them. Time somehow flew but another disappointment is that we do not go directly by train to Zakopane but first from the Krakow Płaszów station by coach to Kalwaria Zebrzydowska and then there on the train. A one-hour bus trip to Kalwaria Zebrzydowska flew quite quickly and children slept the road. Another failure is the lack of entry for trolleys only stairs and carrying all the luggage, but we managed to get on the train and almost the final stage of the journey. On the train, a refreshed and warmly refreshed train and a newer train of regional transport. Zakopane welcomed us around 16:50 (and not as planned 12:10) a station that is known to everyone who was here, time has stopped here, luckily in winter is beautiful because covered with snow but in the summer a little „scares.” After leaving the train, we went to the bus station. At 17:05 we had a bus line 14, unfortunately it was late but due to the conditions and on a regular basis cleared roads are normal in a few places the bus was crowded (a narrow road near Harenda and a lot of traffic causes delays) but the driver gave advice we reached the place that is the bus stop Harenda, from there about 200 meters to our accommodation, U Magdy, Guty district. After a day of traveling which fortunately went safely I decided to go jogging and managed about 7 km at -8°C and the other air was a pleasure for which I still had strength.

Second day Saturday.

Morning wake up, breakfast and we are already getting on the bus towards Zakopane. Near Krupówki we get off and change children on 2 sleds. Direction Ice Labyrinth about 1,5 km on sledges and we are in place before the time about 5 minutes to open, family ticket for 5 people for 54 PLN. And you can get inside the walls high so that I (almost 2 meters tall) could feel like in a maze. We spent some time finding a way out (observation place) but after several dozens of minutes it was possible, the children were tired. Returning the children to sledging through Krupówki, then direction of the bus station, then a bus towards the house for which we did not wait long and it was good because the children were tired In the cottage we heated the broth to warm up, I also managed to run in the evening, but this day the temperature was within -3°C distance of about 7 km, the son got a fever for the evening and fortunately managed to get rid of it by my wife prepared for this situation.

Third day Sunday.

By noon, breakfast and dinner and later on the Harenda lift, we arranged for friends so that the children would go together. Two children went out but unfortunately the younger son got a fever so we had to go back to the house. We decided and finally decided to start packing in order to catch the train at 18:31 to Krakow.

The return.

Has changed a little we had to go on January 14 in the morning by train but due to the son’s fever, we chose the train on the previous day, January 13 at 18:31 in Małopolska railways. It is worth choosing the Małopolska railways in comparison with regional transports, we paid a total of about PLN 6 more, and the comfort is clean, wi-fi and sockets for charging with 230V voltage which I used to write most of this text. We also reported that we have about 12 minutes and change at the Krakow Płaszów station we do not like. The driver, the train manager, the conductors were nice and helpful but it is the Małopolska railways which I recommend. We secured the trolley and luggage during the journey, and at that time the manager informed us that at the Krakow Płaszów railway station there will be a dispatcher waiting for us and a gateway open to us so that we can reach the platform. During the trip, the children slept in turns and the time flew quite quickly. A few minutes before 22:04, we were at the Kraków Płaszów station, where we were able to get to the platform without any problem (All in accordance with the health and safety rules, information about safe passage to the platform we also received) we waited about 10 minutes. At the station a young man came to us and said that he was the one who managed the train from Zakopane as part of the practice to spend hours supposedly 1100 hours to have a very difficult exam. We got together to the train and then got off at the Kraków Główny railway station. There, also about 10 minutes to change in the first stage we had to go from platform 3 because it was displayed on the board (great because you do not have to move) but after a moment change and quickly on platform 5 well with the entrances for the trucks are and the elevator. The young engine driver helped with the suitcase and when getting on the last train that day, and I do not even know what his name was. The trip to Chrzanów was even quick because about 1 hour, the rain that fell in Krakow accompanied us to the door of our block’s cage. And it would be fine if there was no snow outside or ice rinks that were created everywhere during rainfall. At 11:40 pm, we were already home on Sunday and after a safe journey – the end.

Zdjęcia / Photos :

W pociągu do Zakopanego 11 stycznia 2019 W drodze do Zakopanego widok z pociągu 11 stycznia 2019 Zakopane wita zdjęcie zrobione podczas biegania 11 stycznia 2019 Bieganie temperatura -8°C 11 stycznia 2019 Zakopane - Poronina bieganie 12 stycznia 2019 Harenda stacja narciarska  wieczorem Zakopane 11 stycznia 2019Wejście do lodowego labiryntu Zakopane 12 stycznia 2019Sanki i dzieci a w tle Wielka Krokiew Zakopane 12 stycznia 2019

Pulsometr / Heart rate monitor:

Nie zabrałem ze sobą:(. / I did not take with me :(.

Więcej informacji / more info: https://strava.app.link/xOYJGYkgqT

 

Przeczytam każdy komentarz, zawsze możesz wyrazić swoją opinię do której zachęcam.